czwartek, 2 lutego 2012

Urywek III - czego bał się Kisiel?


Gdy w 1991 roku, na krótko przed śmiercią, spytano Stefana Kisielewskiego, czego się boi, odpowiedział: proszę pana, boję się, że zmarnowałem życie. Z jednej strony moje akcje polityczne przyniosły pewien rezultat, z drugiej – wszystko to stałoby się również beze mnie. Dalej: w swoich książkach opisywałem głównie komunizm i marksistów (…) Boję się więc, że w czarną dziurę niepamięci wpadnie również moja twórczość, tamtych dziwacznych czasów i ludzi dotycząca. (S. Kisielewski, Abecadło Kisiela, Testament Kisiela, Warszawa 2011, s. 254). To mówił Kisiel u schyłku życia, kiedy nie mógł narzekać na brak zainteresowania i chodził w aurze autorytetu. Człowiek, który spalił się w różnych politycznych szamotaninach i publicystycznych utarczkach a mający przecież ambicje jako kompozytor i powieściopisarz. Człowiek, o którym mówiono, że chciał ofiarować Polsce więcej niż chciała przyjąć. Zrobił tak wiele, że na tej szali nie można położyć tych kilku kompozycji i książek, których nie napisał. To względne pojęcie, co nazywamy d z i e ł e m. Czy Kisiel stworzył d z i e ł o? Czyż największym dziełem nie był on sam na tle epoki? Człowiek-legenda, nazywany Stańczykiem PRL-u? Gdy się czyta dziś jego dzienniki, w pierwszym momencie można odczuć, że to o niczym innym, jak o tym, że jest sobie taki facet, co czyta gazety i irytuje się tym co czyta. I tak przez lat kilkanaście. Po co dzisiaj do tego wracać? Może po to, żeby spojrzeć przez opisywanych tam ludzi na naszych współczesnych. Dziś choć nie ma cenzury, to kłamie się tak samo, bezczelnie, gdy za plecami stoi polityczna siła i biznesowe interesy. W potoku informacji, który sączy się do naszych głów, przemyca się jedynie słuszne wersje zdarzeń, wprowadza się w obieg fałsz, bo co raz wejdzie do obiegu już tak łatwo z niego nie wyjdzie. Ludzie, którzy bezkrytycznie przyjmowali „normalność” byli kiedyś zniewoleni i tak samo jest dzisiaj, jedynie kontury normalności ktoś nam wyrysował inaczej.   

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza