niedziela, 23 czerwca 2013

Piąty post piechura


Exodus Kilara to jeden z utworów, który jest mi drogą i wskazówką.  Jeśli  w chwili śmierci moja biografia wybrzmi tak jak ten utwór będzie można powiedzieć, że to wszystko miało sens.  W mozolnym marszu jest odbicie Całości.  Najbardziej lubię wyprawy od do.  Z celem w maszerowaniu, ale zakreślonym niebotycznie daleko.  Wyprawę trzeba wydeptać. Ona ma swoją osnowę i wątek. Swoją linię melodyczną. Zaczyna się nieśmiało, potem rośnie, potężnieje.  Zmierzymy każdy krok, każdy kilometr, bo one są jak uderzenia serca.  Zamienimy się w sam rytm. Zahartujemy serce. Wypocimy całe gówno, które zaległo w duszy.  Amen.

3 komentarze:

  1. przy czym przez hart serca rozumieć trzeba również jego łagodnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami:) W końcu zahartowane serce jest większe:)

    OdpowiedzUsuń