środa, 2 listopada 2011

Październikowy "Śląsk" z dedykacją dla Tadeusza Różewicza

Z okazji przypadających 9 października 90-urodzin Tadeusza Różewicza redakcja Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego "Śląsk" przygotowała numer urodzinowy (nr 10/2011) z poświęconymi Poecie wypowiedziami młodych poetów. Wypowiadają się: Marek K.E. Baczewski, Janusz Drzewucki, Robert Gawłowski, Adrian Gleń, Mariusz Grzebalski, Jacek Gutorow, Maria Korusiewicz, Sławomir Matusz, Maciej Melecki, Joanna Mueller, Artur Nowaczewski, Grzegorz Olszański, Renata Putzlacher, Robert Rybicki, Marcin Sendecki, Krzysztof Siwczyk, Adam Wiedemann, Konrad Wojtyła.

poniedziałek, 31 października 2011

Recenzja Elegii dla Iana Curtisa - Jarema Piekutowski w Nieregularnym Piśmie Kulturalnym "Kwartalnik"

Ukazał się trzeci numer Nieregularnego Pisma Kulturalnego "Kwartalnik". Znajduje się w nim m.in. obszerna (i ważna) recenzja Elegii dla Iana Curtisa autorstwa Jaremy Piekutowskiego. Recenzent jako pierwszy szuka tropów, które łączą wiersze z tego tomiku z utworami Curtisa. Jako śródtytuły służą fragmenty piosenek Joy Division. Także nastroje panujące w książce korespondują według Piekutowskiego z utworami grupy, pisze on m.in.: Mimo ukierunkowania na „bycie w teraźniejszości”, nie brakuje Nowaczewskiemu szacunku dla tradycji: historia Leona Zawodowca przeplata się z Hugonowskimi „Nędznikami”, blisko Jacka Sparrowa pojawia się Mickiewicz, „Jaca” idzie ramię w ramię z Jerofiejewem, Frodo Baggins i Sam – z Różewiczem i Eliotem. Także oparcie w tym, co dawne i dobrze wypróbowane, pozwala choć na chwilę odeprzeć grozę przemijania. i tak kolejne wiersze falują rytmem jako żywo przypominającym Joy Division: od stuporu przerażenia do szaleńczej pogoni w przód i w górę. Elegia... jest zatem opowieścią o ciągłym przezwyciężaniu śmierci, tej mgły tej mgły, o której pisał Stachura. Kto zwycięży w tej walce?


Całość do ściągnięcia ze strony "Kwartalnika": TUTAJ.

poniedziałek, 24 października 2011

Spotkania na Śląsku

Zapraszam serdecznie na swoje spotkania na Śląsku:

27 października, godz. 18 
Mikołów, Instytut Mikołowski
Spotkanie poświęcone "Szlifibrukom i flaneurom"
Prowadzenie: Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk
Więcej:
INSTYTUT MIKOŁOWSKI

28 października, godz. 18
Chorzów, Starochorzowski Dom Kultury
Starochorzowski Klub Podróżnika
"Bułgaria na piechotę"
Prowadzenie: Szymon Babuchowski
Więcej:
STAROCHORZOWSKI DOM KULTURY

czwartek, 13 października 2011

Zaproszenia na spotkania


14 października o godz. 17 
w ramach VI Festiwalu Poezji w Sopocie
w Spółdzielni Literackiej
poprowadzę spotkanie z dwoma śląskimi poetami,
Szymonem Babuchowskim i Adrianem Gleniem.
VI FESTIWAL POEZJI W SOPOCIE


18 października o godz. 20.15 
w ramach Jesiennych Spotkań z Laureatami Nagrody Literackiej Gdynia
w Teatrze im. Witolda Gombrowicza w Gdyni
poprowadzę spotkanie z Ewą Lipską. 
JESIENNE SPOTKANIA Z LAUREATAMI NAGRODY LITERACKIEJ GDYNIA 2011


25 października o godz. 18
w Filii Gdańskiej WiMBP przy ul. Mariackiej
wygłoszę wykład o młodej poezji Trójmiasta.
MALT 2011

poniedziałek, 3 października 2011

Atak już nadchodzi

Na portalu poezja-polska.pl  ogłoszony został kolejny kwartalny konkurs na wiersz. Udział w nim może wziąć każdy użytkownik serwisu, który założył swoje konto najpóźniej do dnia 30 września 2011 roku. Wiersze oceniają zaproszeni przez redakcję poeci. W tej edycji będę miał przyjemność poczytać wiersze na wymyślony przez siebie temat "atak już nadchodzi". Nie ukrywam, że inspiracją był oczywiście słynny utwór Siekiery:






sobota, 1 października 2011

poniedziałek, 12 września 2011

Kutabuk w wersji jazzowej na falach czeskiego Radia Vltava

17 września o godz. 17.45 radiowa premiera jazzowego wykonania mojego poematu Kutabuk w znakomitym przekładzie Jiri Cervenki:



"Jazz doprovází poezii, poezie doprovází jazz. Kutabuk. Pásmo z veršů polského básníka mladší generace Artura Nowaczewského. Z vlastních překladů připravil Jiří Červenka. Účinkují Karel Vlček a Ivan Řezáč. Hudební spolupráce Pavla Schönová. Režie Vladimír Gromov."

wtorek, 6 września 2011

Wyjazd na Krajnę



Wyjeżdżam na Krajnę. Krajna nie jest jakimś bałkańskim regionem. To kraina na bliższym widmowym pograniczu. Już nie bardzo Pomorze a jeszcze nie do końca Wielkopolska, gdzieś na końcach linii wyjeżdżających z Bydgoszczy pekaesów. W takim właśnie miejscu, dzięki energii głównie Adama Ostrowskiego i Pawła Szydła powstało literackie pismo "Pobocza". Tutaj też  od 8 do 10 września już po raz ósmy będą odbywały się międzynarodowe spotkania poetyckie Pobocza. Z dawnych edycji przywiozłem wiele wspomnień. Jak to bywa na poetyckich festiwalach, rozmowy kończyły się nad ranem. Ale pozostały też inne obrazy. Nie da się zapomnieć lekcji, które prowadziliśmy w szkołach Krajny wspólnie z Wojtkiem Brzoską. Tutaj też poznałem poetę z Lwowa Nazara Fedoraka i dyskutowaliśmy długo o trudnej polsko-ukraińskiej historii. Właśnie w Więcborku, który na moją mapę wprowadził festiwal, bo Krajna jest zbyt daleko by wypuścić się z Gdyni na jeden dzień a za blisko by stała się celem wypraw dalekobieżnych. W tym roku będę znów wydeptywał swoją poetycką tropę między Więcborkiem, Sępólnem Krajeńskim a Mroczami. To właśnie tutaj zobaczę takie obrazy jak ten: Wypiliśmy morze alkoholu i popłynęliśmy. A jednak za tym wszystkim kryła się pewna mądrość, którą być może odkryjesz, jeśli wybierzesz się pewnej nocy na spacer podmiejskimi ulicami i mijając dom za domem, zobaczysz, że w każdym z nich znajduje się jasno oświetlonym salonie mały prostokąt telewizora z niebieskim ekranem, w który wpatruje się cała rodzina, i w każdym domu oglądają prawdopodobnie ten sam show. Nikt nie rozmawia, wszędzie panuje milczenie, jakby telewizor uciszył tych wszystkich ludzi, pozbawiając zdolności do życia i myślenia. Wszystkie podmiejskie ulice są o tej porze takie same. Psy szczekają na ciebie, ponieważ idziesz pieszo, zamiast jechać samochodem jak wszyscy. Podczas tego spaceru zrozumiesz, co miałem na myśli, mówiąc, że wkrótce wszyscy ludzie będą odczuwać i myśleć w ten sam sposób, a szaleni wędrowcy zen wyruszą znów na zapylone drogi, podążając na pustkowia z uśmiechem na swych zakurzonych wargach. To nie ja, tylko Jack Kerouac we Włóczęgach dharmy. Tak samo wiarygodny na szosach Krajny jak na peryferiach Kalifornii.