czwartek, 27 lutego 2014

"Zginę w cudzym kraju..."

Artykuł o bohaterze Majdanu Serhiju Nihojanie już w całości dostępny na stronie "Gościa Niedzielnego". Napisałem go miesiąc temu, gdy Berkut zaczął strzelać do uczestników Majdanu. Serhij był jednym z pierwszych bohaterów, których już dziś nazywają "nebesną sotnią" (niebiańską sotnią). Od początku byłem przekonany, że pamięć o Serhiju będzie żywa, że jego imieniem będą nazywać ulice. I tak, niewątpliwie będzie. Podczas pożegnania poległych puszczano łemkowską pieśń żałobną "Pływie kacza".  Dziś już mówi się o niej jako "hymnie nebesnoj sotni". Choć powstała w innym kontekście, zestawiona z losem Serhija, którego rodzina uciekła dwadzieścia lat temu przed wojną z Górskiego Karabachu, brzmi szczególnie przejmująco. Jej tekst wklejam poniżej. Posłuchać pieśni można tu.

Гей, пливе кача по Тисині,
Пливе кача по Тисині.
Мамко ж моя, не лай мені,
Мамко ж моя, не лай мені.
Гей, залаєш ми в злу годину,
Залаєш ми в злу годину.
Сам не знаю де погину,
Сам не знаю де погину.
Гей, погину я в чужім краю,
Погину я в чужім краю.
Хто ж ми буде брати яму?
Хто ж ми буде брати яму?
Гей, виберут ми чужі люди,
Виберут ми чужі люди.
Ци не жаль ти, мамко, буде?
Ци не жаль ти, мамко, буде?
Гей, якби ж мені, синку, не жаль?
Якби ж мені, синку, не жаль?
Ти ж на моїм серцю лежав,
Ти ж на моїм серцю лежав.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza